Jak to się stało, że najszybsza telewizja informacyjna w Polsce praktycznie "nie zauważyła" tak oczywistej sensacji jak wyciek prawie całych materiałów z tajnego, najważniejszego i budzącego największe emocje śledztwa ostatnich lat?

Szukałem wczoraj na tvn24.pl. Cisza.

Zaraz po przyjściu z pracy (ku wściekłości żony - a żona w ciąży więc z niższym progiem frustracji) włączyłem mój ulubiony kanał informacyjny. Cisza, jak makiem zasiał.

Oglądam dalej, czytam pasek newsów wpatrując oczy w ekran. Nic.

Godzina 18:50 startują "Informacje" Polsatu. Sprawa przecieku akt to czołowy news.

Po 10 minutach przełączam na ulubiony kanał. Newsem dnia w "Faktach" TVN jest sprawa wybryków w jakiejś szkole policji (nie zapamiętałem, gdzie bo miałem już na głowie i żonę i wściekłego czterolatka). Potem słyszę, że coś tam mówią o paczkach, które wybuchały, trochę o perypetiach "Chopina", wyborach w USA. Ale o aktach "Wprost" - cisza.

O 19:30 zmieniam kanał na "Wiadomości" TVP. Sprawa akt (przeciek prawie 57 tomów czyli 10 tys. kart tajnego postępowania!) na pierwszym miejscu.

W tym czasie udało mi się przełączyć na TVN24 a tam rozmowa z Aleksandrem Kwaśniewskim, potem o 20:00 u Moniki Olejnik reklamowała się Hanna Gronkiewicz-Waltz, a następnie w programie "Polska i Świat" układ informacji podobny jak w "Faktach" TVN.

Tutaj przerwałem oglądanie, bo żona zajrzała do pokoju wyposażona w broń ciężką (tłuczek do kotletów) i zagroziła interwencją więc przerwałem monitoring na czas kąpieli juniora. Jeszcze przed procesem usypiania udało mi się zobaczyć kto u Rymanowskiego (był Halicki i Migalski), ale o czym gadali to nie wiem.

Dzisiaj rano o 7:00 zajrzałem do TVN24 a tam Jarosław Kuźniar (czyli redaktor od podrywania pogodynek na wizji, który jakimś cudem prowadzi u Waltera program publicystyczny, który wyznacza standardy), półgębkiem komentuję przeciek z "Wprost" (a właściwie krytykuję "Nasz Dziennik", za to że ma inne zdanie co do wyboru materiałów niż redakcja Tomasz Lisa).

Ach, jak dobrze być wyznawcą profesjonalistów z ITI. Czego nie pokażą - tego nie ma.

A co pokażą i bezkrytycznie skomentują (vide relacja strażaka-melomana) - jest benchmarkiem postępu.

Wszystko inne to obciach.